niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział 8.

/Oczami Kate/:
     Tej nocy spałam dobrze i ku mojemu zdziwieniu obudziłam się bardzo wcześnie, bo gdy spojrzałam na zegarek, wskazywał on 7:39. Leżałam chwilę i patrzyłam się w okno, przez które wpadało światło. Przypomniałam sobie, że obiecałam Vicki śniadanie, więc wstałam.
     Wzięłam szybki prysznic, po czym ubrałam się w dresy i luźną koszulkę. Związałam gumką włosy w koczka i wyszłam z pokoju. Zaglądnęłam do Victorii. Jej kołdra leżała na ziemi, a ona mało nie spadała z łóżka, więc posunęłam ją kawałek, a właściwie tylko tyle ile mogłam i przykryłam kołdrą. Odsłoniłam też okna, bo wiem, że lubi jak słońce ją budzi. A dziś zapowiadał się bardzo pogodny dzień.
     Zeszłam na dół i zaczęłam przygotowywać tosty. Nuciłam sobie cicho 'Die in your arms' Justina i wciąż się uśmiechałam. Po chwili wyciągnęłam już kilka tostów i włożyłam kolejne. Minutę później, a nawet mniej, zjawiła się Vicki.
- Uwielbiam ten zapach - wyszeptała i zabrała jednego.
- Czego Ty nie uwielbiasz.
- Wątróbki. Nienawidzę wątróbki.
- Czemu szepczesz? - spytałam, patrząc na nią.
- Bo lubię poranną ciszę - odezwała się cicho.
- Najgłośniejsze dziecko tego świata lubi ciszę. Zaskakujące.
Nagle usłyszałam dzwonek do bramy.
- Idź zobacz, kto to.

/Oczami Vicki/:
Podeszłam do drzwi i nacisnęłam przycisk.
- Halo?
- Cześć, mieszkam na przeciwko. Ojciec kazał mi wam coś przynieść - odezwał się jakiś chłopak.
- Proszę - odezwałam się i otworzyłam bramkę.
- Kto to? - krzyknęła Kate.
- Jakiś chłopak! - odkrzyknęłam i sama się wzdrygnęłam, bo nadal byłam w trybie "cichy". 
     Słysząc pukanie do drzwi, otworzyłam je powoli i zobaczyłam przed sobą wysokiego chłopaka. Stał, nie odzywając się przez chwilę, aż w końcu się odezwał.
- Hej.
- Hej.
- Mathew - wyciągnął rękę w moją stronę, więc ją uścisnęłam.
- Victoria - powiedziałam cicho - zimno trochę...
Skrzyżowałam ręce w zimna, czując jak się trzęsę, a on się uśmiechnął.
- Ummm...Może to dlatego, że jesteś półnaga.
- Co?
Natychmiast zamknęłam drzwi. Oparłam się o nie plecami i wzięłam głęboki wdech.
- Ja pierdole - przeklnęłam i zaczęłam się śmiać.
- Coś się stało?
Na przedpokoju pojawiła się Kate i spojrzała na mnie.
- Już poszedł?
- Nie!
- To czego go nie wpuścisz?
- Sama go wpuść! - odezwałam się i pobiegłam na górę.
     Otworzyłam szafę i zaczęłam szukać jakichś spodni.
- Kurwa mać, idiotko, co ty robisz - mówiłam do siebie, wkładając czarne leginsy.
     Założyłam na siebie bluzkę z krótkim rękawem w tym samym kolorze i spojrzałam w lustro. Przemyłam twarz wodą i rozczesałam włosy. Już miałam nałożyć trochę pudru, ale wtedy pomyślałam, że zachowuję się dziwnie. Więc zeszłam po prostu powoli na dół.
     Szłam stopień po stopniu i zastanawiałam się, co sobie o mnie pomyślał, gdy nagle drewno pode mną zaskrzypiało.
- Vicki już chyba idzie - usłyszałam śmiech Kate i walnęłam się w czoło.
Weszłam do kuchni i poczułam na sobie ich spojrzenia. Kate byłam jeszcze w stanie wytrzymać, nie to co tego chłopaka. Siedział z nią przy wysepce kuchennej i rozmawiali. Usiadłam po tej samej stronie co Katie, na przeciwko której siedział Mathew.
- Jesteś bardzo podobny do taty - powiedziała Kate.
- To źle? - spytał ze śmiechem.
- Chyba raczej dobrze - odparła.
- Twój ojciec jest przystojny - powiedziałam cicho i zaczęli się śmiać.
- Um...a wy jesteście siostrami?
- Nie, przyjaciółkami.
- Mieszkacie same?
- Mhm - odparłyśmy równo.
- Fajnie. W ogóle macie niezły dom.
- Dzięki.
Bawiłam się pomarańczą i turlałam ją między dłońmi jak małe dziecko. Przestałam słuchać o czym rozmawiają Kate i syn Martina i wpatrywałam się pusto w przestrzeń.
     Nagle poczułam jak Kate trąca mnie nogą. 'Ocknęłam' się i zauważyłam, że odprowadza go do drzwi. Poszłam za nimi i stanęliśmy przy drzwiach.
- To idę. Miło było Cię zobaczyć Victoria - powiedział, a ja zrobiłam się czerwona, przez co Kate zaczęła się śmiać.
- Znaczy poznać! Tak, poznać. Już lepiej pójdę - odparł zmieszany i uderzył w zamknięte jeszcze drzwi.
Zaczął się śmiać tak samo, jak my i w końcu wyszedł. Kate zamknęła za nim i wróciłyśmy do kuchni.

- Co to było? - spytała mnie, podając mi talerz.
Specjalnie uniknęła mojego wzroku i odwróciła się, ale i tak zorientowałam się, że nie może przestać się śmiać.
- Przestań - odparłam, uśmiechając się pod nosem.
- Okej. Jak zjesz, to przyjdź do mnie na górę.

- Powiedziałam "jak zjesz".
- Oj tam - odparłam i ugryzłam kolejny kawałek tosta.
- Ja ci dam "oj tam" jak coś wybrudzisz.
Kate założyła na siebie jasno niebieską, zwiewną sukienkę i stanęła przed lustrem. Przekręciła głowę i spojrzała na mnie.
- I jak?
- Co?
- I jak wyglądam?
- Ummm...no wiesz, ta sukienka jest śliczna, naprawdę mi się podoba, ale...lepiej jej nie wkładaj - odpowiedziałam, a ona się skrzywiła.
 - Niby dlaczego?
- No wiesz...to Harry...napewno was ktoś zobaczy i wiesz...mogą pomyśleć, że jesteście parą. Wiesz w ogóle gdzie idziecie?
- Nie. Ale pewnie zabierze mnie do jakiejś restauracji, albo coś w tym stylu.
- No właśnie. Dlatego nie możesz się tak ubrać. Od razu będzie "Harry Styles i jego nowa dziewczyna". "Harry Styles na kolacji z piękna brunetką". "Fanki znów zazdrosne".
- To co mam ubrać? - spytała, a w jej oczach zobaczyłam rozczarowanie, że nie założy nowej sukienki.
-Może te czarne spodnie? Są fajne, pasuje do nich wszystko - powiedziałam, wskazując palcem.
- A bluzka?
- Ummmm...ta. Jest ok.
- No nie wiem.
- Albo te niebieskie spodnie. I ten szary top.
Kate zaczęła przymierzać zestaw, gdy jej przerwałam.
- Nie! Te spodnie! Te są ekstra! Spójrz na ten wzór! - zaczęłam tak entuzjaztycznie, że nawet mnie to rozbawiło.
- A bluzka?
- Ta! - sięgnęłam po t-shirt i jej go dałam.
Kiedy przyjaciółka włożyła spodnie w jarzeniowe, kolorowe figury geometryczne oraz białą koszulkę z zabawnym nadrukiem i spojrzała w lustro, uśmiechnęła się.
- Jest super - przybiłyśmy piątkę.
- A do tego założę jarzeniowe buty - powiedziała Kate.
- Różowe. I koniecznie tą bluzę - wtrąciłam i rzuciłam jej ją - I jeszcze ta torebka!
- Jest ekstra!
- Chcesz, żebym została twoją stylistką? - spytałam z uśmiechem, rzucając się na jej łóżko.
- Miałabym płacić za coś, co powinnaś robić jako moja przyjaciółka! Bezczelne! Poza tym, nie schlebiaj tak sobie.
- Mam gust przyznaj.
- Ale i tak dzień w dzień widzę Cię w dresach i poplamionej koszulce.
- Może jestem domatorem? Uważasz, że kiedy siedzę w domu,powinnam mieć na sobie drogie ciuchy?
- Tego nie powiedziałam. Zresztą, poza domem też chodzisz normalnie ubrana. A sukienkę zakładasz tylko przymusowo lub gdy wymaga tego sytuacja.
- Bo dla mnie liczy się wygoda! I nie stać mnie, żeby kupować sobie najmodniejsze kiecki!
- Myślę, że pieniądze nie mają nic do gadania w pewnych sprawach - powiedziała Kate z uśmiechem.
- Masz na myśli to, że są ludzie, którzy nie kupują nowych butów, chociaż stare przeszły już swój limit?
Zaczęłyśmy się śmiać, wiedząc, że chodzi o Harrego.
- Stawiam 10£, że dziś wieczorem będzie miał na sobie te buty - powiedziałam, gdy nagle podniosłam się z łóżka.
- Nie wierzę, pierwszy raz chcesz założyć się o pieniądze.
- Bo wiem, że wygram. To co...zakład?
Dziewczyna wahała się przez chwilę, ale po chwili wyciągnęła do mnie rękę.
- Zakład.
- To co teraz robimy? - spytałam z uśmiechem.
- Pasuje zrobić duże zakupy.
- No nie...znowu? - jęknęłam.
- Znowu. Jakbyś tyle nie żarła, to byśmy nie musiały chodzić tak często do sklepu - odparła Kate oschle, przebierając się w zielone spodnie i czarną bluzę.
- Obrażam się - uniosłam głowę do góry i poszłam do swojego pokoju.
Włożyłam szybko jasne jeansy oraz granatowy sweter, po czym nałożyłam trochę pudru i rozczesałam włosy. Drzwi i się otworzyły, a w nich stanęła Katie.
- No chodź. Zadzwoniłam do Martina, ma wolne, więc nas zawiezie i nam pomoże.

 /Oczami Kate:/ 
     Martin wyszedł z domu i otworzył auto.
- Zaczekajcie jeszcze chwilę.
Wszedł do środka z powrotem i krzyknął głośno.
- Mathew! Jadę z Kate i Victorią do sklepu! Chcesz zabrać się z nami?
Vicki i ja wsiadłyśmy do samochodu. Spojrzała na mnie ze skwaszoną miną i westchnęła.
- Wolałabym jechać bez niego.
- Może już zapomniał... - powiedziałam.
- Minęła dopiero godzina. Jesteś głupia czy głupia?
Uderzyłam ją w tył głowy.
- Ała.
Martin wsiadł do samochodu, a obok niego, na miejscu pasażera usiadł Mathew. Oglądnął się i uśmiechnął do mnie. Obserwując go, zauważyłam, że patrzy w lusterko, w którym odbijała się Victoria. Zaśmiałam się pod nosem, ale przestałam zaraz, bo pani obrażalska zgromiła mnie wzrokiem.
     W trakcie zakupów zdawało się czuć lekki dyskomfort osób pośrednich, ale mimo to było fajnie. Jednak mi trochę szkoda tego chłopaka, bo jego ojciec opowiedział mi chyba wszystkie żenujące sytuacje z jego życia. Przynajmniej Vicki poczuła się lepiej.
- Przestań się tak zachowywać i powiedz coś do niego - szepnęłam do niej, kiedy byliśmy na parkingu i chowaliśmy torby do samochodu.
- A dlaczego on nie może zacząć? Nie mam o czym z nim rozmawiać.
- To może... - zaczęłam, ale zorientowałam się, że nie stoi już obok mnie.
Rozglądnęłam się i zauważyłam, że zaczęła iść w stronę budynku, wokół którego stały samochody do nauki jazdy.
- Gdzie Ty idziesz?
- A może tak nauczę się w końcu prowadzić samochód? - uśmiechnęła się i weszła do środka.

     Wróciliśmy trochę później niż zamierzaliśmy. Victoria postanowiła nauczyć się jeździć. Od razu kupiła sobie podręcznik. Nie wiem czy mam się cieszyć czy bać. Mam nadzieję, że nie sprawi instruktorowi kłopotów, bo przyznam, że to bardzo przystojny mężczyzna i kto wie...jeśli Harry nie polubi mnie tak, jakbym chciała, to jest pierwszy na liście, o ile można tak to ująć.
Poza tym Mathew i Vicki rozmawiali o czymś. Ale nie chciała mi powiedzieć o czym, a zastanawia mnie fakt, dlaczego wtedy miała tak wielkie rumieńce.

     Za półtorej godziny miał przyjechać po mnie Harry. Wzięłam więc kąpiel i umyłam włosy. Ale najgorsze było przede mną. Zapomniałam zupełnie o matce naturze i w taki oto sposób mnie zaskoczyła. Spakowałam podpaski do torby, żeby o nich nie zapomnieć i chusteczki. Zawsze o nich zapominałam. Na szczęście Vicki zawsze miała je przy sobie.
Czas zleciał mi bardzo szybko. Umalowałam się, a przyjaciółka zrobiła mi ładnego koczka. Wymalowałam jeszcze paznokcie i byłam gotowa do wyjścia. Czułam się rozdrażniona i zdenerwowana i wiem czemu, ale próbowałam się rozluźnić i uśmiechnąć. Siedziałam z Vicki w salonie.
- Życzę udanej randki.
- Nie dziękuję. A Ty? Będziesz z chłopakami, tak?
- Spokojnie, będzie mnie miał kto pilnować - odparła - Jakby coś się działo, to dzwoń.
- A co miałoby się dziać?
- Wychodzisz sama z Harrym Stylesem. Ludzie wiedzą, że mnie i jego nic nie łączy, ale Ty nie spędzasz z nim czasu sam zbyt często.
- Nigdy.
- No właśnie.
Nagle usłyszałyśmy dzwonek do drzwi.
- Ja otworzę! - krzyknęła Vicki.
"Nawet dobrze" pomyślałam. Nie chciałam, żeby Harry uznał, że czekałam na niego, jak dziecko na Boże Narodzenie.
- Cześć Harry, wejdź - usłyszałam śmiech.
- Coś nie tak? - spytał chłopak.
- Nie, skądże. Przypomniał mi się taki niemiecki żart.
Wyszłam na przedpokój. Victoria parsknęła ze śmiechem i idąc z powrotem do salonu, zatrzymała mnie.
- Zanim wyjdziesz...10£.
Spojrzałam na buty Harrego. Mimo przegranej też zaczęłam się śmiać. Tylko Harry stał i nie wiedział o co chodzi. Wyjęłam portfel i dałam jej pieniądze, które włożyła do stanika.
- Uwielbiam robić z Tobą interesy Kate.
- Nie nastawiaj się na kolejny raz - rzuciłam - Narazie!
- Cześć Vicki - powiedział Harry i wyszliśmy z domu.
Spojrzał na mnie i uśmiechnął się. Odwzajemniłam uśmiech, po czym poszliśmy do samochodu.
- To...gdzie mnie zabierzesz? - spytałam.
- Ty wybierzesz miejsce - odparł i wyciągnął ze schowka mapę miasta.
- Co?
- Zaznaczyłem kilka fajnych miejsc, ponieważ nie mogłem się zdecydować, gdzie pojedziemy.
- W takim razie...
Zastanowiłam się, i po chwili wskazałam mały krzyżyk.
- Tu.
Uśmiechnął się znów uroczo, aż poczułam, jak się rozpływam.
- Dobry wybór.

_______________________________________________________________________________

Hejcia dziewczyny xd To nie koniec tego rozdziału :D Spodziewajcie się wkrótce jego aktualizacji lol
loffki ;****

PS. jak są błędy, to sorki :)

1 komentarz:

  1. omg omg omg ale się rajam xd <333
    + dlaczego ucięłaś przed randką !!!!!?????
    Ja chce wiedzieć co jest dalej !!! ^^

    OdpowiedzUsuń