sobota, 23 listopada 2013

Rozdział 7.

/Oczami Vicki:/
     Przez dwa dni zdążyłyśmy umeblować dom w pełni. Oczywiście nie obyło się bez pomocy Martina, którego poznałyśmy. Jest naprawdę wesołym i miłym człowiekiem, tak jak jego żona. Mają śliczną, 6-letnią córeczkę i 17-letniego syna, ale jego jeszcze nie widziałyśmy, bo jest na jakiejś wycieczce.
     Ostatnio więcej czasu spędzałyśmy z chłopakami z zespołu. Co prawda nie znaliśmy się długo, ale nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że coraz bardziej się do siebie przywiązujemy.
     Było trochę smutno bez babci. Odczuwało się to szczególnie, jak wracałyśmy do pustego domu. Na szczęście poznawałyśmy nowych ludzi, którzy zaczęli nas odwiedzać. Za czym szło sprzątanie. Nie powiem - wkurzyłam się potwornie, kiedy Chris i Alex rozlali w salonie colę. Miałam ochotę udusić ich gołymi rękami, ale wtedy Kate mówiła "Zbyt przystojni, żeby zabić, zbyt dzicy, żeby trzymać w domu".
     Tęskniłam też za moją rodzinką. Co prawda, dzięki tej odległości między nami, moi rodzice nauczyli się obsługiwać komputer, ale to nie było to samo. Kate rzeczywiście zachowywała się czasami jakby była moją matką, ale Bogu dzięki, że nie całkiem, bo bym się z nią chyba codziennie kłóciła.
     Rozmawiałyśmy też przez Skype z naszymi koleżankami i kolegami ze szkoły. Miło było usłyszeć od nich kilka fajnych słów. Opowiedzieli nam o wszystkim, co działo się, gdy wyjechałyśmy. Wielu nauczycieli bardzo chętnie wyrażało się na nasz temat. Niekoniecznie mówili o nas dobrze, ale i tak się zdarza.
     Jedną z rzeczy, które zaprzątały mi głowę, było to, że nasza przyjaciółka Amanda, nie odbierała od nas połączeń. Gdy dzwoniłyśmy do jej domu, odbierała zawsze mama, która nas ciepło pozdrawiała, ale nigdy nie podała nam Amandy do słuchawki. Zawsze był jakiś powód, a to poszła do kina, miała korepetycje z polskiego, była u koleżanki...Za każdym razem zastanawiałam się, czy nadal ma do nas żal, że nie jesteśmy z nią. I im dłużej to wszystko się działo, tym bardziej byłam tego pewna.

     W ostatni piątek Zayn zaproponował, żebyśmy wpadły do studia, gdy będzie nagrywać. Cały czas siedziałyśmy i słuchałyśmy jego wspaniałego głosu. Wtedy spotkałyśmy też Harrego. Siedział z nami i próbował podtrzymywać rozmowę razem z Kate. W zasadzie i ja i Kate miałyśmy mnóstwo do powiedzenia, ale myślę, że nie chciałby w kółko słuchać jakie One Direction jest wspaniałe. Wymyślił, że pójdziemy razem z nim i jego znajomymi gdzieś na miasto. Wiem, że to dziwne, ale bardzo zakolegowałam się z nim. Jest super. Jak to określiła Kate: "Nie rozumiem, jak Taylorka mogła go swiftnąć. Stracić taką okazję!"

     Mijały dni, minął tydzień, minął i miesiąc. Wiedziałam, że do skończenia naszego debiutanckiego albumu jeszcze było trochę czasu, ale jarałam się tym coraz bardziej. Ale jarałam też się moim ulubionym zespołem i za to mi się troszkę dostało.
     Gdy siedziałam z Kate w ogrodzie, zadzwonił jej telefon. Nic mi nie powiedziała, tylko gdzieś poszła, a po chwili wróciła z Harrym i Niallem. Uśmiechnęli się oboje na mój widok.
- Hej Vicki.
- Cześć - przytuliłam ich mocno i usiadłam z powrotem na huśtawce.
- Słyszałyście naszą nową piosenkę? Wyciekła do internetu - powiedział Harry, patrząc na mnie.
Kate, która stała za chłopakami zaczęła gestykulować, żebym nic nie mówiła. Ona uważa, że odpowiadając na pytania jeszcze bardziej się pogrążam.
- Nie? - uśmiechnęłam się - ale napewno jest cudowna. Zaraz sprawdzę.
Wyciągnęłam telefon, a Harry się roześmiał.
- Ty kłamczucho, wiemy, że to twoja sprawka.
- Tak, ale zdjęcia wrzuciła Kate! - krzyknęłam.
- Jakie zdjęcia?! - chłopcy spojrzeli po sobie.
Kate walnęła się w czoło.
- Katie?
- To nie tak, ja tych zdjęć nie zrobiłam, to Victoria.
- Dobra, pokażcie te zdjęcia.
- To te zdjęcia na których... - zaczęłam, a Nialla oczy zrobiły się większe.
- Na których co?
- Na których wyglądacie jak modele, nic strasznego - odprała Kate.
- Uff - odetchnęli oboje.
- Chcecie coś do picia? - spytała.
- Wodę albo sok?
- Jasne, już idę - powiedziała i weszła do środka.
- Ja pójdę do łazienki.
Gdy przyszłam do kuchni, Kate próbowała mnie zabić wzrokiem.
- No co?
- Jak pokazuję, żebyś nic nie mówiła, to nie mów - warknęła - mam nadzieję, że nie zobaczą tych zdjęć, bo jeszcze tego brakowało, żeby mój własny idol, planował na mnie zabójstwo.
- Nie zobaczą - powiedziałam.

/Oczami Kate:/
     Usiadłam na przeciwko chłopaków, podawszy im szklanki i zaczęliśmy gadać. Czułam się trochę dziwnie, bo gdy mówiłam, Harry zawsze patrzył w moje oczy. Bardzo tego nie lubiłam. Tym bardziej jeżeli był to ktoś przystojny. I mi się podobał. Bardzo często się do mnie uśmiechał, ale do Vicki także. Wiem, że to dziwne, ale miałam nieodparte wrażenie, że ją jakoś lubi bardziej. Napewno. Kiedy ostatnio nagrywam, ona znika ze studia, mówiąc, że idzie coś zjeść, a potem mówi, że widziała Harrego. Nie, to żebym była zazdrosna.
     - Co byście powiedziały, żebyśmy poszli razem na kręgle? - spytał Harry, patrząc w moją stronę, ale już nie na mnie, a na Vicki.
- Jak dla mnie super, uwielbiam kręgle - powiedziała.
- Ja też bardzo chętnie - dodałam po chwili.
- Dzisiaj wieczorem? - spytał Niall, a my przytaknęłyśmy.
- No dobra, to my się zbieramy.
- A Chłopaki też będą?
- Zayn nie, ale reszta tak.
- Okej.

     Wieczór zapowiadał się dobrze. Louis przyjechał po nas i pojechaliśmy na kręgielnie. Tam był już Liam i Niall. Przywitaliśmy się ciepło. Hazzy jeszcze nie było, ale miał się za chwilę zjawić. Zaczęliśmy więc bez niego. Graliśmy trzy razy. Za pierwszym wygrał Louis, za drugim Vicki, a trzecim Harry, który zdążył się pojawić. Po kręglach zjedliśmy pizzę. Było fajnie.
     Zastanawiałam się tylko nad tym, o czym tak rozmawiają Vicki i Harry. Siedziałam trochę daleko od nich i nie słyszałam za bardzo co mówią. Śmiali się dosyć często, więc było mi czasem przykro, że ja nie rozmawiałam tak z Harrym. Ale nie umiałam. Co innego z resztą. Zaczęłam więc żywo rozmawiać z chłopcami. Wtedy zaczęłam się naprawdę świetnie się bawić. I zauważyłam, że Harry patrzy w moją stronę, tak jak i Vicki. Nasze spojrzenia się spotkały i zaraz po tym znów zaczęli rozmawiać. Nie wiem czemu, ale przez myśl przeszło mi, że mnie obgadują. Ale porzuciłam szybko tą myśl, bo Vicki chyba nie jest w stanie posunąć się do bycia aż tak wrednym i chamskim. Cholera. Byłam zazdrosna.

     Harry odwiózł nas do domu. Przytulił szybko Vicki, a ja chciałam odejść, ale mnie zatrzymał. Moja przyjaciółka weszła do domu, a ja zostałam z nim.
- Wszystko w porządku? - spytał troskliwym tonem głosu.
Coś się we mnie wtedy ugięło i ta złość, którą przez chwilę trzymałam w sobie zniknęła. Nie chciałam, żeby w mojej głowie kłębiły się takie myśli jak dziś. Nie lubiłam tego.
- Tak, wszystko dobrze. Spędziłam wspaniały wieczór z moimi idolami, naprawdę świetnie się bawiłam.
- Cieszę się.
Uśmiechnęliśmy się do siebie oboje i zrobiło mi się ciepło na sercu.
- Chciałabyś iść pojutrze gdzieś? - spytał po chwili.
- Jasne, tylko nie wiem jakie Vicki ma plany.
- Już znalazłem jej zajęcie.
- To znaczy? - zdziwiłam się tym, co powiedział.
- Pójdzie z chłopakami na imprezę, nie chciałem, żeby siedziała sama w domu.
- To oni nie idą z nami? - spytałam.
Uśmiechnął się, a ja teraz zrozumiałam.
- O której?
- Przyjadę po Ciebie o 19, okej?
- Jasne - powiedziałam i przytuliłam się do niego mocno.
- Pa Katie - rzucił i wsiadł do samochodu, po czym odjechał.
     Stałam na zewnątrz sama dość długą chwilę. Chyba dopiero teraz dotarło do mnie, że to się stało naprawdę.
- Umówiłam się z Harrym Stylesem! - krzyknęłam z radością.
Zaczęłam tańczyć wokoło, a raczej wykonywać ruchy, które taniec miały przypominać.
- Kate?
Spojrzałam na dom naprzeciwko. Martin stał przed domem i patrzył się na mnie. Zaśmiał się po chwili, ale nie przeszkadzało mi to jakoś szczególnie.
- Dobranoc - krzyknęłam weszłam do domu, podskakując ze szczęścia.

     Zastałam tam Vicki, która była cała czerwona ze śmiechu. Machnęła mi tylko telefonem, co znaczyło, że nagrała moje wspaniałe, kocie ruchy.
- Boże - zaśmiała się znowu - wiedziałam, że się ucieszysz, ale tego się nie spodziewałam.
- Wiedziałaś?
- To, że idziecie gdzieś razem? Pewnie. Gadałam z nim cały czas o Tobie.
     Śmiała się nadal, a ja stałam i zastanawiałam się nad tym, jak mogłam być o nią zazdrosna. Jak mogłam myśleć o takich rzeczach, przecież Vicki dobrze wiedziała, że on mi się podoba. Wiedziała, że to Harry jest moim ulubieńcem. Nie zrobiłaby niczego, przez co mogłabym być smutna. A ja mało co jej nie zpowyklinałam w mojej głowie, która chyba trochę się przegrzała.
- Powinnaś mi być wdzięczna za to, że powiedziałam Harremu, że bardzo go lubisz, bo tak to pewnie byście nigdzie nie poszli.
- Dopiero pójdziemy. Ale jak mogłaś mu powiedzieć, że bardzo go lubię?
- Przecież i tak wie, że jesteś Directionerką. Zresztą, jak mogłaś być zła o to, że z nim gadam?
- Skąd wiesz, że byłam zła?
- Ha! Czyli byłaś! - krzyknęła.
- Byłam. Przepraszam, nie wiem czemu. Było widać po mnie, że jestem zła? Serio?
- Nie. Ja po prostu znam każdą odsłonę tej twarzy - powiedziała przykładając mi palec do nosa, garbiąc się specjalnie, że wyglądała jak pomarszczona babcia.
- Zrobię Ci jutro śniadanie, tylko błagam. Przestań się śmiać.
- Tosty?
- Dobranoc - powiedziałam wchodząc na górę i poszłam spać.


_______________________________________________________________

Pozderki dla każdego, kto tu wejdzie <3 i dla dziewczyn xxx