Wróciliśmy do studia. Byłam potwornie zadowolona. Oczywiście cieszyłam się, że mamy takiego dobrego perkusistę, który jest podobny do Josha (perkusisty One Direction), ale jeszcze bardziej cieszyłam się z gitarzysty. Siedziałyśmy w studiu, a wieczorem poszłyśmy do domu. Pośpiewałyśmy sobie, a potem pograłyśmy na gitarze. To znaczy, ja pograłam. Kate raczej pobrzdąkała. Ale każdy jest dobry w tym, czym jest. Ja za to nie umiem grać na pianinie i nigdy się nie nauczę grać tak pięknie jak ona.
Dzisiaj miałyśmy wolne, więc nie szłyśmy do kawiarni. Zeszłyśmy do piwnicy i Kate zagrała mi People Help The People. Uwielbia tą piosenkę. Tak samo jak ja. W pewnym momencie zadzwoniła Megan. Podekscytowana kazała nam przyjść. Chodź naprawdę nam się nie chciało, to musiałyśmy, ponieważ powiedziała, że musimy ich zobaczyć. Ich ? Znalazła jeszcze więcej przystojniaków ? Szybko zjawiłyśmy się w studiu i to co zobaczyłyśmy było mega pozytywne. Cudowne.
- A więc...Jest dokładnie 11:11, a więc...
- 11:11 ? Kate, życzenie ! - przerwałam jej i obie zamknęłyśmy oczy krzyżując palce - Nie przeszkadzaj sobie, mów, mów, my Cię słuchamy.
- A więc, jest 11:11 i mogę wam oświadczyć iż macie swój własny band ! - powiedziała, a my się zaczęłyśmy szczerzyć, bo trzeba przyznać, że niezłe z nich ciacha.
Pojechaliśmy do jakiegoś studia, żeby nagrać jedną piosenkę. O właśnie. Razem z jakimiś ludźmi i naszym zespołem stworzyliśmy super piosenkę. Nauczyłyśmy się tekstu i pozytywnie nastawione, weszłyśmy do środka. Siedzieliśmy tak jakiś czas. W jakimś momencie Megan zniknęła na dłuższą chwilę. Siedziałyśmy na sofie skulone i piłyśmy jakiś sok. Nagle do studia weszła Megan. Nie sama. Z Ed'em Sheeran'em.
- OMG - powiedziała Kate, z rozdziawionymi ustami.
- Czy te chipsy powodują halucynacje ? - spytałam cicho, odkładając paczkę, ale wszyscy to usłyszeli i się zaśmiali.
- Mówiłam, że go znam - powiedziała Megan.
- Cześć. Jestem Ed - wyciągnął rękę z uśmiechem.
- Ja y jestem Ka...Kate - przyjaciółka uścisnęła jego dłoń i pchnęła mnie, bym zrobiła to co ona.
- OMFG! OMFG! Dotknęłam Eda! Nigdy nie umyję tej ręki! - krzyknęłam z radością i reszta znów się zaśmiała.
- Słyszałem wasz cover, jest świetny ! - powiedział z entuzjazmem, a my z Kate spojrzałyśmy na siebie.
- Boże, Ed twierdzi, że nasz cover jest świetny - powiedziała do mnie Katie.
- No to może zaśpiewacie coś Ed'owi ? - spytała Meg.
- No dalej - odezwał się Mike, a my spojrzałyśmy na niego niepewnie.
Czułyśmy się niepewnie, ale zaśpiewałyśmy. Wybrałyśmy "Over Again". Siedzieliśmy w studiu do wieczora i rozmawialiśmy o muzyce. Opowiadał nam wiele ciekawych i śmiesznych rzeczy. Do domu wróciłyśmy o północy.
/Oczami Kate/:
Dni mijały szybko, ale były to wspaniałe chwile. Ponad połowę czasu spędzałyśmy z Ed'em. Śpiewaliśmy piosenki, poszłyśmy na jego koncert i zbudowałyśmy z nim ogromny zamek z klocków lego. Zakolegowałyśmy się z nim i to było mega fajne. Ale jeszcze fajniejsze było śpiewanie z nim. Siedział z nami w studiu i grał razem z Vicki na gitarze. Napisaliśmy nawet razem piosenkę. Jest cudowna. Ed obiecał, że ją nagramy.
Pewnego dnia, kiedy byliśmy sami w trójkę w studiu, śpiewaliśmy to co nam przyjdzie do głowy. Ja zagrałam coś na keyboardzie, to oni próbowali mnie nauczyć grać na gitarze. Oczywiście im nie wyszło i śmiali się tylko ze mnie, a ja razem z nimi. Przez chwilę się nudziliśmy, kiedy Vicki zaczęła nucić dobrze znaną nam piosenkę.
- Lubisz ją ? - spytał Ed, a ta wyrwała się z zamyślenia.
- Ale co.
- Little Things.
- Ja ją kocham, to jest przecież takie cudowne.
- Wkońcu Ty to napisałeś - rzuciłam, a on się uśmiechnął.
- Może nagramy nasz cover ? Co wy na to ?
- Z Tobą ?...O Mój Boże, to by było...- rozmarzyła się Vicki.
- Ja czy Ty ? - spytał Ed przyjaciółkę, biorąc do ręki gitarę i sam sobie odpowiedział - Ty.
Vicki siadła na stołku pod oknem, Ed stanął w środku, a ja obok niego. Ja i on założyliśmy słuchawki na uszy. Wziął do ręki kartkę, a ja się uśmiechnęłam.
- Znam tekst - rzuciłam - Jestem wkońcu Directionerką.
- No dobrze, ale tylko zaznaczę - wziął mazak do ręki i zaczął pisać - Ja wezmę część Zayn'a, a Ty Liam'a. Solówkę Louisa weźmie Vicki, a Harr'ego...
- Kate - dokończyła za niego moja przyjaciółka.
- A Niall'a Vicki - rzuciłam z uśmiechem patrząc na nią.
- No dobra, to zaczynamy ! - klasnął w ręce Ed.
- Ale...kto naciśnie ten guzik ? - spytała po chwili Vicki, wskazując palcem na czerwony przycisk.
- Ja - odparł Ed. Wrócił po sekundzie i Vicki zaczęła grać.
/Oczami Harry'ego/:
Zaczęliśmy się przepychać na korytarzu. Zayn z tego wszystkiego się przewrócił i padł na podlogę z hukiem, a my wybuchliśmy śmiechem. Wszyscy oprócz Liam'a.
- Cicho ! Jeszcze nas usłyszą - skarcił nas Daddy.
- Czy to nie Little Things ? - spytał Lou i wszyscy ucichli.
- Chodźcie - rzucił Liam i ruszyliśmy za nim - Bądźcie cicho !
Weszliśmy po schodach na górę i powoli otworzyliśmy drzwi. Stanęliśmy z boku tak, żeby nas niezauważono. Spojrzałem na Eda, który się uśmiechnął i wtedy zauważyłem dziewczynę, która stała obok niego. Była piękna. Taka...naturalna. Po chwili zaczęła śpiewać moją solówkę. Miała cudowny głos. Razem z Ed'em zaśpiewała refren.
- Niall - szepnąłem, a on nie zareagował - Niall - trąciłem go. Wkońcu zrozumiałem czego mnie nie słyszy. Jego wzrok skierowany był na dziewczynę siedzącą pod oknem, która grała na gitarze.
Dziewczyna założyła na uszy słuchawki i zaczęła śpiewać. Tak samo jak tamta śpiewała pięknie. Były do siebie podobne z wyglądu, ale ta była trochę inna. Zamknęła oczy i przekręciła się w stronę okna, tak jakby próbowała myśleć tylko o piosence... Potem znów usłyszałem tą pierwszą. Uśmiechnąłem się sam do siebie i wysłuchałem piosenki do końca.
Kiedy skończyli śpiewać, Ed z uśmiechem wyłączył przycisk i spojrzał na nas. Czekał chyba na coś. Staliśmy tak i patrzyliśmy się na te dziewczyny, a one nawet nas nie zauważyły. Nagle Lou odchrząknął głośno specjalnie. Ta z gitarą, siedziała nadal odwrócona ze słuchawkami na uszach, a ta druga podniosła głowę. Nasze spojrzenia się spotkały. Patrzyła się na mnie bez ruchu, nawet nie oddychając. Uśmiechnąłem się do niej.
- Oh God - spadła z krzesła. Wtedy usłyszała ją przyjaciółka. Odłożyła gitarę i zsunęła słuchawki.
- Coś się stało ? - spytała podnosząc ją.
- Mam halycunacje - odparła dziewczyna, trzymając za rękę tą drugą.
- A co jadłaś ? Matko, już wiem, to napewno te chipsy - nachyliła się i przekręciła glowę. Zayn pomachał jej ze śmiechem, widząc jak zareagowała - Boże, Ty też widzisz One Direction ?
- Tak - odpowiedziała.
Dziewczyna pomachała nam podejrzliwie, a Zayn jej odmachał. Uśmiechnęła się i podskoczyła z radości. Rzuciła się w stronę Eda i założyła mu na szyję słuchawki, całując w policzek. Zaczęła biec w naszą stronę i wskoczyła na Zayn'a, przewracając go. Zaczęliśmy się śmiać. Puściła go wkońcu i zaczęła ściskać Liam'a. Potem stanęła przed Niall'em. Zakryła usta ręką i przytuliła go mocno. Patrzyliśmy na nich w ciszy. Przytulali się tak ponad minutę, kiedy Ed odkaszlnął. Oderwała się od niego i przytuliła Louisa, a potem mnie. Uśmiechnęła się do mnie.
- Boże, Katie przytuliłam One Direction - zaczęła krzyczeć biegnąc do przyjaciółki. Katie...Katie...Ma śliczne imię. Cała jest śliczna.
- Co ? - spytała mnie, przytulając się. Nie wiedziałem o co chodzi.
- Stary, powiedziałeś, że jest śliczna - szepnął Lou, puszczając oczko.
Dziewczyny zrobiły sobie z nami zdjęcia, podpisaliśmy im płyty, a potem próbowaliśmy z nimi rozmawiać. Bo Vicki była bardzo zdenerwowana.
- Vicki...Vicki spokojnie - Kate położyła rękę na jej ramieniu, gdy zaczęła coraz szybciej jeść żelki. Ręce jej się trzęsły.
- Pójdę się przewietrzyć...- ruszyła w stronę drzwi i weszła do środka.
- Vicki, tam jest łazienka - powiedział cicho Ed.
- Y tak, wiem - odparła i wyszła.
- Ona normalnie się tak nie zachowuje - powiedziała Katie, a następnie walnęła się w czoło - Kate, idiotko, nie tłumacz jej - szepnęła do siebie. Zauważyła, że na nią patrzę i oblała się rumieńcem. Uśmiechnąłem się do niej i wstałem.
- Gdzie idziesz ? - spytał Liam.
- Na powietrze. Zobaczę jaka jest pogoda - rzuciłem i zeszedłem na dół.
Vicki siedziała na krawężniku i wydmuchiwała powietrze, które pod wpływem zimna wyglądało jak para z lokomotywy. Usiadłem obok i popatrzyłem na niebo, z którego sypały się płatki śniegu. Z Londynem musi dziać się coś dziwnego, bo od kilku dni - co prawda mały - ale pada śnieg.
- Wszystko dobrze ?
- Nie mogłoby być lepiej. Pięć minut temu spełniło się moje największe marzenie, jak mam się czuć ?! - wykrzyczała z podekscytowaniem - A teraz rozmawiam z samym Harry'm Styles'em.
- A ja rozmawiam z Vicki...Właśnie, jak masz na nazwisko ?
- Young. Vicki Young - podała mi rękę, a ja uścisnąłem ją.
- Styles. Harry Styles.
- Boże, dotykam Hazzy...- szepnęła, a ja się roześmiałem.
- A twoja przyjaciółka...Katie, znaczy się Kate.
- Smith - uśmiechnęła się.
/Oczami Kate/:
To był najpiękniejszy dzień naszego życia. Czułam się jak w niebie. Wszystko wydawało się cudowne. Wieczorem wyszliśmy ze studia i pożegnaliśmy się.
- Dzięki Ed, nawet nie wiesz ile to dla nas znaczy - powiedziałam, przytulając go. Zaczęłam iść w stronę domu, kiedy Vicki zniknęła.Wskoczyła Ed'owi na plecy i zaczęła krzyczeć, że to najwspanialszy dzień jej nędznego życia.
- Jeszcze nie raz mi podziękujesz.
- Vicki ! Czas już na nas - zawołałam i zaśmiałam się sama do siebie, gdy zobaczyłam jak biegnie.
Stałam jeszcze przez chwile i patrzyłam jak chłopcy wsiadają do auta. Harry zatrzymał się, trzymając drzwi od samochodu. Popatrzył się w moją stronę i pomachał mi z uśmiechem, a ja odmachałam.
- Kate ! Kate idziesz ? - usłyszałam głos przyjaciółki, która wyrwała mnie z zamyślenia. Samochód dawno odjechał, a Ed zniknął.
- Idę - powiedziałam ze śmiechem i dołączyłam do niej.
Kiedy byłyśmy już w domu, opowiedziałyśmy wszystko babci. Była uśmiechnięta, ale też bardzo słaba. Nie pokoiłyśmy się, dlatego Vicki poszła po sąsiadkę, która była lekarką, a ja zostałam z babcią. Sąsiadka przyszła natychmiast. Zbadała babcię i wypisała receptę. Mówiła, że wszystko jest w porządku, żeby się nie denerwować. Vicki odprowadziła panią do drzwi. Babcia spojrzała na mnie.
- Proszę, powiedz Vicki, żeby się nie martwiła. Ona to tak wszystko przeżywa...- powiedziała szeptem z uśmiechem.
Siedziałam z Vicki w pokoju. Weszłyśmy na Twitter'a i dodałyśmy nasze zdjęcia z chłopakami. Mnóstwo dziewczyn zaczęło do nas pisać i przybyło nam followersów. Odpisywałam na tweety, siedząc obok Vicki.
- Wiesz, uważam, że nie powinnaś się tak przejmować babcią.
- Wiem, ale...
- Ona nie ma 90 lat, jest jeszcze młoda i ma siły.
- Mam nadzieję, że to prawda - odparła, czytając tweety. Nagle zniknął uśmiech z jej twarzy - Patrz ! To ta suka, co Cię hejtowała !
- Cicho, bo bacia usłyszy.
- Wiesz co napisała ? Ekhem cytuję: "Wow, ślicznie wyszłyście na tym zdjęciu, mogę prosić o follow back ?" Ty kurwo, prędzej spotkam Justina Biebera, niż Cię follownę !
- Błagam, nie pisz jej nic strasznego - powiedziałam, kiedy zaczęła nerwowo stukać w klawiaturę.
- Ja nie jestem hejterem, wiem, że to złe, ale ja tylko napiszę jej pięć słów - odparła i wysłała. Ciekawa zaczęłam czytać.
- "Smaż się w piekle tempa dzido" ?! Hahahahahaha - zaczęłam śmiać się tak głośno, że myślałam, że obudzę babcię - No nie mogę. Ale jesteś głupia ! - powiedziałam ze łzami w oczach od śmiechu.
- Wiesz co jest najlepsze ? Mój tweet dostał 69 RT hahaha - Vicki rozpłakała się ze śmiechu.
Późno położyłyśmy się spać. Nie mogłyśmy zasnąć. Vicki była pod kołdrą i patrzyła w okno, a ja siedziałam oparta o ścianę. Podeszłam do okna i odsunęłam firankę.
- Wiesz, że w Anglii śnieg jest rzadkością ? Prawie nigdy nie pada.
- A tego roku pada, bo my przyjechałyśmy - odparła Vicki z uśmiechem - Kate ?
- Tak ?
- Pamiętasz jak mowiłaś mi, że marzenia się nie spełniają ? - spytała. Uśmiechnęłam się do szyby i po chwili spojrzałam na nią. Ewidnetnie się ze mnie śmiała, bo jak zwykle miała rację.
- Idź już spać, dobra ? - zasłoniłam okno i położyłam się do łóżka. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Wzięłam do ręki telefon i zobaczyłam Harrego na tapecie.
- A może jednak się spełniają... - szepnęłam jak najciszej i odłożyłam komórkę. Ułożyłam się na boku i zamknęłam oczy.
- Dobranoc Katie - usłyszałam głos Vicki, który zdawał się być głosem małej, najszczęśliwszej dziewczynki na świecie.
- Dobranoc Vicki.